O nierównej walce z chorobą
Ostatnio wokół Lecha było dość gorąca - a to z powodu - delikatnie mówiąc - dziwnej polityki transferowej zarządu Kolejorza, a to z kolei po pucharowej porażce z Interem Baku. O Interze czas zapomnieć - teraz najważniejsze jest to, by podnieść się po tej porażce i uwierzyć, że nadal możemy dobrze grać w piłkę.
Jednak mój dzisiejszy wpis będzie o czymś innym. Całkiem niedawno swoją piłkarska karierę zakończył Waldemar Piątek - były bramkarz Lecha Poznań, który wydatnie przyczynił się do zdobycia przez klub Pucharu Polski w 2004 roku. Niestety wkrótce po tym ciężko zachorował. Walczył o kontynuację swojej, nieźle zapowiadającej się, przygody z futbolem, jednak ostatecznie musiał pogodzić się z porażka.
Piątek urodził się w Dębicy. Swoją karierę rozpoczął w tamtejszej Wisłoce. Po przebytej w dzieciństwie operacji serca, mógł grać wyłącznie jako bramkarz. Następnym krokiem były przenosiny do Ostrowca Świętokrzyskiego, gdzie zwróciły na niego uwagę największe polskie kluby. Ostatecznie 24-letni bramkarz trafił do, borykającego się z kłopotami finansowymi, Lecha Poznań. Po wygraniu rywalizacji z Norbertem Tyrajskim, stał się pierwszym bramkarzem Kolejorza.
Sezon 2003/04 był bardzo udany dla Lecha Poznań. Drużyna prowadzona przez Czesława Michniewicza zdobyła Puchar Polski i Superpuchar Polski. Piątka docenił nawet selekcjoner reprezentacji Polski, powołując go na zgrupowanie w USA. Ostatecznie w spotkaniu zagrał Artur Boruc, a golkiper Lecha cały mecz przesiedział na ławce rezerwowych.
Przed jednym z meczów ligowych, Piątek gorzej się poczuł. Jego miejsce w bramce zajął Krzysztof Kotorowski. Niestety diagnoza brzmiała niczym wyrok: wirusowe zapalenie wątroby typu C. Koniec z piłką nożną, jakieś 50 procent szans na przeżycie. Mimo to, Piątek nie poddał się. Przyjmował zastrzyki interferonu, za które sam musiał zapłacić. W trudnej sytuacji finansowej wspomogli go zarząd i piłkarze Kolejorza, którzy w listopadzie 2007 roku zorganizowali mecz pomiędzy Lechem Poznań, a gwiazdami Ekstraklasy, natomiast kibice z “Wiary Lecha” powadzili zbiórkę na rzecz pomocy Piątkowi. Dochód z meczu wyniósł 130 tysięcy złotych. Kwotą ta Piątek podzielił się fundacją Agaty Mróz. Niestety kosztowna kuracja nie pozwoliła mu na powrót do sportu. Musiał zacząć nowe życie. Obecnie jest trenerem bramkarzy Kolejarza Stróże.
“Waldek miał charakter do ciężkiej pracy, potrafił wybić się z małej miejscowości. Startował od zera, ale umiał podporządkować się piłce. Kiedy stał się kompletnym bramkarzem, nagle dostał taki cios od życia…” - Andrzej Dawidziuk
“Waldek nie zasłużył na takie cierpienie. Z każdym żył dobrze, to był facet z gatunku “do rany przyłóż”. Przez pierwszy rok czy dwa sądziliśmy, że Waldek wróci jeszcze na boisko. On też tak sądził, dlatego zaczął przyjmować zastrzyki. Dobrze, że po wygaśnięciu kontraktu, w Lechu dali mu skromną pensję i umowę o pracę, bo bez tego nie mógłby nawet położyć się w szpitalu.” - Krzysztof Gajtkowski
“Życie nie jest sprawiedliwe, choroba niestety nie wybiera. Waldek był bardzo silny, pokazał wszystkim, że nie należy się zatrzymywać i poddawać. Szkoda, że nie spełnił się piłkarsko, ale może właśnie dzięki chorobie zdołał poukładać sobie życie osobiste i założyć rodzinę.” - Piotr Reiss
Waldek, dziękuje za wszystko, co zrobiłeś dla Kolejorza. Na zawsze pozostaniesz w pamięci kibiców tego klubu. Powodzenia!
PS. Gratulacje dla Wisły - za wynik i grę - oraz dla Ruchu - za awans do następnej rundy.
Komentarze (4)
